Wirtualny Nieregularnik Doroty Suwalskiej

czwartek, 27 marca 2025

Mamie

Niedługo minie miesiąc. 03.03 o godzinie 03:30 po siedmiu latach układania się z chorobą zmarła moja mama, Elżbieta Suwalska. To wspomnienie nie będzie długie ani doskonałe i prawdopodobnie nie ostatnie, bo wciąż trudno mi uwierzyć w to, co się stało i trudno o tym pisać. Ale chcę, żeby powstało, by w natłoku załatwiania spraw po śmierci bliskiej osoby, nie pominąć tego, co najważniejsze, czyli tej właśnie bliskiej osoby i pamięci o niej.

Mama była wybitną nauczycielką. Niektórzy z jej uczniów utrzymywali z nią kontakt przez dziesięciolecia. Wiem o tym z jej opowieści o rozmowach telefonicznych (a wcześniej również spotkań) z dawnymi podopiecznymi. I nie tylko z tych opowieści. Koleżanka z pracy zrelacjonowała mi rozmowę z jedną z uczestniczek pogrzebu. Była to mama uczennicy sprzed dziesięcioleci. Dawna uczennica, z powodu choroby, nie mogła pożegnać swojej pani z podstawówki osobiście. Ale wysłała na pogrzeb mamę z prośbą, by przekazała córce swojej nauczycielki (czyli mnie), jakim pani z podstawówki była dla niej ważnym człowiekiem. Ze względu na dużą liczbę osób, mamie uczennicy nie udało się ze mną porozmawiać na pogrzebie. Poprosiła więc o przekazanie mi informacji.

Mama była również terapeutką pedagogiczną oraz pionierką zastosowania dramy w terapii pedagogicznej i nauczaniu początkowym. Autorką książek. W wydawnictwie Harmonia wydała wiele pozycji wspomagających rozwój dziecka i przydatnych w terapii dysleksji czy dysortografii. Opublikowała je już w trakcie choroby.

Lubiła pomagać. Zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowo. Po przejściu na emeryturę, dopóki zdrowie jej na to pozwoliło, wolontariacko prowadziła terapię pedagogiczną dla podopiecznych lokalnego Domu Dziecka.

Była osobą ważną dla wielu ludzi. Świadczy o tym choćby fakt, że po siedmiu latach życia w izolacji spowodowanej chorobą, jej pogrzeb zgromadził tyle osób, a ja przeprowadziłam wiele rozmów z jej przyjaciółkami, którym, tak jak i mnie, trudno było uwierzyć w to, co się stało.

Z zamiłowania, talentu (i dziecięcych marzeń) była aktorką obdarzoną znakomitym głosem. Ten talent i twórczy umył bardzo przydawał się jej zarówno podczas zajęć z dziećmi, jaki warsztatów dla nauczycieli. I nie tylko. Na zdjęciu widzicie ją z irokezem podczas występu w przedstawieniu w reżyserii Dagny Ślepowrońskiej.

Przekazałam jej to zdjęcie do szpitala, w którym spędziła ostatni czas swojego życia. To była dla niej wielka radość zobaczyć je, przypomnieć sobie przedstawienie i siebie w nim. Cieszyłam się, że tak drobnym gestem mogłam ją ucieszyć. Czasami małe gesty mogą bardzo wiele znaczyć.

Świadomie nie przerabiłam zdjęcia na czerń i biel, jak to się zwykle robi ze zdjęciami dołączanymi do wspomnień o zmarłych osobach. Zostawiłam je takie, jak w oryginale, kolorowe. Kolorową mamę na kolorowej fotografii.

piątek, 21 marca 2025

ZdjęcioSłowa lub Śmie(r)ci

Skoro dziś Dzień Poezji, to może czas na nowy cykl, który naturalnie wyewoluował z poprzedniego, czyli poezji bazgrołów. Łączy je, między innymi, skupienie na tym, co niepozorne. 

człowiek który chodzi

pod ziemią

zgubił

but

przykleił się do

powietrza

 

Dorota Suwalska 

marzec, 2025

poniedziałek, 24 lutego 2025

Moja osobista historia Galerii Działań - wstęp

  

W sobotę, 22 lutego byłam na wernisażu wystawy Freda Ojdy w Galerii Działań. Wystawa prezentuje w sposób przekrojowy twórczość artysty, a jednocześnie jest swego rodzaju pożegnaniem z rolą jaką pełnił w galerii przez lata, ba, przez dziesięciolecia. I trzeba tu podkreślić, że rzadko się zdarza, by miejsce było tak silnie związane z tworzącym je człowiekiem. Niezwykłe jest to, że Fredo nigdy nie stawiał swojej osoby na pierwszym miejscu, można powiedzieć, że był zaprzeczeniem stereotypowego wizerunku twórcy (czy to sztuki, czy to kultowej, artystycznej przestrzeni) o wybujałym ego. Ważni byli ci, którym tej tworzonej przez siebie otwartej czasoprzestrzeni (by nawiązać do tytułu wystawy) użyczał.

Fredo był kierownikiem artystycznym Galerii Działań od 1988 do 2024 roku i potrafił stworzyć miejsce nie tylko dla sztuki, ale i dla ludzi. Połączyć to, co najlepsze w obszarze lokalności z tym, co najlepsze przestrzeni ponadlokalnej/międzynarodowej (wystawiali tu wybitni artyści nie tylko z Polski i organizowane były wydarzenia o międzynarodowym charakterze). Umiał zgrać ze sobą niszowość trudnej w odbiorze sztuki nowoczesnej z dostępnością, bo, oprócz artystów z różnych stron świata, na Marko Polo 1 wpadali ludzie z okolicy, choćby po to, żeby z nim posiedzieć i zobaczyć, co nowego. Działała tam Pracownia Sztuki Dziecka i Szkoła Muzyczna. Współpracował z ursynowskimi szkołami. Można powiedzieć, że ta "ukryta" na osiedlu Imielin galeria to prawdziwy fenomen. Myślę, że chyba jeszcze nie do końca zdajemy sobie sprawę ze znaczenia tego miejsca.

Dla mnie osobiście Galeria Działań to ważne miejsce na artystycznej mapie Warszawy, być może nawet najważniejsze, i mogę śmiało powiedzieć, że czas , w którym Fredo się nim opiekował objął całe całe moje dotychczasowe artystyczne życie (zarówno w charakterze bywalczyni jak i autorki). O ile mnie pamięć nie myli, bywałam tam już pod koniec lat 80., a pierwsze działania realizowałam z Galerią Działań jeszcze podczas studiów w 1991 roku. To też bardzo ważne, że Fredo stwarzał również czasoprzestrzeń dla młodych, rozpoczynających swoją drogę artystów.

Co tu dużo mówić, wzruszyłam się podczas wernisażu, a wracając do domu wpadłam na pomysł, by stworzyć swoją osobistą historię Galerii Działań. I myślę, że to byłoby super gdyby coś takiego zrobiły również inne osoby związane z Galerią Działań: artyści, bywalcy, przyjaciele, sąsiedzi, współpracownicy... Powstałaby historia miejsca złożona z indywidualnych opowieści.

Dziś ten post w charakterze "Wstępu" i zdjęcie Freda wśród moich literek, zrobione podczas wystawy w 2010 roku.

cdn.

czwartek, 20 lutego 2025

Projektujemy nietypowe książki, czyli...

 ... ciąg dalszy uzupełniania oferty warsztatowo-spotkaniowej.

Uczestnicy i uczestniczki (wraz z autorką) zastanawiają się, jak może wyglądać książka i próbują stworzyć projekty książek naprawdę niezwykłych. Inspiracją są przykłady nietypowych książek (np. „Dżimby” – książki-przytulanki); doświadczenia autorki dotyczące ich tworzenia oraz opowieści, krok po kroku, o tym jak powstawały.
 
Dla dzieci w wieku szkolnym i młodzieży.

wtorek, 28 stycznia 2025

Keiedy nie wiem, że rysuję, czyli bazgroł (nie)figuratywny

Kolejny niefiguratywny bazgroł. A może jednak figuratywny? Ponieważ nie wiem, co rysowałam, nie mam pojęcia, jako z nim naprawdę jest.

Tym razem bazgroł (wyjątkowo) pojawił się na pustej kartce. Nie wiem więc również (bo nie pamiętam) przy jakiej okazji powstał.

poniedziałek, 27 stycznia 2025

Kiedy nie wiem, że rysuję - ciąg dalszy

Dziś prezentuję bazgroł niefiguratywny towarzyszący zapiskom służbowym/zawodowym w notatniku, który dostałam z okazji spotkania autorskiego. Widać w nim wyraźną tendencję wpisania (czy raczej wrysowania) się w zastaną rzeczywistość (typografię) kartki.

środa, 22 stycznia 2025

Kiedy nie wiem, że rysuję albo… ćwiczenia z nieznaczności

 

Postanowiłam zostać artystką bazgrołów*** i poetką list zakupów. Dlatego przypominam bazgroł na odwrocie nieudanego szkicu tuszem, który posłużył mi do sporządzenia listy zakupów. Już kiedyś go tutaj publikowałam jako zapowiedź nowego projektu, ale różnego rodzaju „ćwiczenia” z nieznaczności i codzienności, tudzież parę innych (uważanych za mało efektowne, ale ważnych) spraw trochę moje plany odroczyło. Jednak nie zawsze później znaczy gorzej. Mam nadzieję, że w tym przypadku później będzie oznaczać lepiej. Czasem warto wykonać trochę ćwiczeń z nieznaczności, zanim przystąpi się do takiego projektu.

*** Bazgroł (wedle mojej osobistej definicji) to rysunek tworzony nieświadomie/nieintencjonalnie przy okazji wykonywania prozaicznych/codziennych/powszednich czynności np. sporządzania notatek w trakcie rozmowy telefonicznej lub podczas zebrania w pracy, studiowania terminarzy lub list rzeczy do zrobienia itp. Można powiedzieć, że jest to efekt uboczny takich działań, zwykle kompletnie nie związany z czynnością w ramach której powstał. Tym się różni od (intencjonalnych) artystycznych aktywności mających na celu uwolnienie podświadomości i realizowanych np. przy użyciu technik automatycznych.

Bazgrołu nie można narysować specjalnie, w sensie: o teraz usiądę i narysuję bazgroł. Pojawia się wtedy, gdy nie wiesz, że rysujesz. Nie istnieje oddzielnie od czynności, podczas której powstał, nawet jeśli po jakimś czasie nie pamiętamy, co to była za czynność. W tym sensie jest nierozerwalnie związany z codziennością. Wynika z niej. Nie miałby szans zaistnieć bez tych powszednich, chciałoby się powiedzieć banalnych działań, gdyby nie fakt, że „banalny” jest określeniem wartościującym. Nawiasem mówiąc brakuje niewartościujących nazw na określenie tego typu czynności. Wystarczy wymienić kilka najczęściej stosowanych: trywialny, przyziemny, niewyszukany, pospolity itp.

Docenienie bazgrołu wymaga docenienia nieznaczności w sobie i swoim życiu. Pokazuję go tutaj nie dlatego, że to coś wyjątkowego, ale dlatego, że to coś niewyjątkowego.

Słowo „nieznaczność” (tak jak „niewyjątkowy”), mimo że zaczyna się od zaprzeczenia, bardzo mi się podoba. Zachwyciłam się nim natknąwszy się na zapowiedź książki Agnieszki Daukszy „Ludzie nieznaczni. Taktyki przetrwania”. Zarówno tytuł, jak i to czego się o książce dowiedziałam bardzo współgra z tematami, które są mi ostatnio bliskie. Książka jest już dostępna, więc zaklepałam ją sobie na urodzinowy prezent. Na pewno przeczytam.

Cdn.

czwartek, 16 stycznia 2025

(Nie tylko) wizualnie 2

 Patrząc na jedną rzecz

 
Wizualno-tekstowo-filmowo-muzyczno-dotykowa opowieść o szklanej tacce, która otworzyła przede mną makro- i mikroświaty, a także uwrażliwiła na to, co w zasięgu ręki. Prywatnie, most między przeszłością (późnymi latami 80.) a przyszłością, obejmujący również to, co pomiędzy.
 fot. Wojciech Kopacewicz
 
Wystawa zrealizowana została w 2024 roku w Galerii 51m2 w Nadarzynie.

 - Tekst odautorski znajdziecie tutaj.
 
 - Fotorelacja z wystawy do obejrzenia tutaj.

fot. Mariusz Maj
- Fotorelacja z wernisażu tutaj.

 

- Poniżej kilka z prezentowanych na wystawie prac graficznych.

poniedziałek, 6 stycznia 2025

(Nie tylko) wizualnie

 Postanowiłam zarchiwizować moje działania wizualne lub okołowizualne, bo właściwie czemu nie. Piszę okołowizualne, ponieważ bardzo się one przenikają z moim pisaniem, warsztatami i wszelką inną działalnością, o czym się zresztą za chwilę przekonacie. 

Na początek...

www.terapia


 

Interaktywna książka-wystawa, będąca tłumaczeniem mojej powieści o internetowej grupie terapeutycznej na język przestrzeni. 

Ten wizualno-literacko-internetowy projekt zaistniał w kilku odsłonach: 

- Strony internetowej założonej w 2009 roku, jako rodzaj specyficznego net-artu. Znalazły się na niej m.in.: animacja imitująca czat, z którego korzystali bohaterowie książki podczas terapeutycznych sesji; zapisy poszczególnych sesji-rozdziałów stanowiące treść książki; zadania literackie, przygotowane dla bohaterów powieści, które mogli wykonywać również użytkownicy strony. A także wiele innych elementów

Z uwagi na przedawnienie ważnych funkcji spowodowane zmianami technologicznymi oprogramowania w sieci, strona nie jest obecnie dostępna. Pozostał po niej jedynie blog pełniący onegdaj funkcję aktualności, obecnie już nieaktualizowany.

Projekt ten zrealizowałam na kilka lat przed wystawą. Stanowił on podstawę przełożenia internetowej powieści na język galeryjnej przestrzeni. Wirtualna rzeczywistości została „przetłumaczona” na obiekty w realnym świecie, a mianowicie:

 - Papierową książkę artystyczną opublikowaną w jednym egzemplarzu jako jeden z elementów wystawy w Galerii Działań

 - Książkę-wystawę w warszawskiej Galerii Działań w 2010 roku. 

Relację z tego wydarzenia można zobaczyć tutaj i tutaj

 

 - Streszczenieksiążki-wystawy podczas Warszawskich Targów Książki w 2011 roku.

- Efektem interaktywności wpisanej w projekt (zarówno w wersji wirtualnej jak i w realu) okazały się prowadzone potem przeze mnie warsztaty ASCII-art w realu oraz warsztaty literackie „I ty możesz zostać bohaterem”.

czwartek, 2 stycznia 2025

Zamiast życzeń noworocznych...

 ...początek książki "Iwo z Nudolandii":

Dawno, dawno temu było sobie spokojne i bogate królestwo, które słynęło z tego... że nic się w nim nie działo. To znaczy niby coś tam się działo: rolnicy zbierali zboże, murarze budowali domy, a pisarze układali baśnie dla dzieci i dorosłych. Ale nie było to nic takiego, co warto pokazać w telewizji. Mieszkańcy Nudolandii każdego wieczora włączali telewizor, a śliczna prezenterka niezmiennie oświadczała:

Drodzy Państwo, dzisiaj znowu nic się nie wydarzyło.

I ku radości wszystkich dzieci zapowiadała kreskówki. 

sobota, 28 grudnia 2024

2024 - podsumowanie

W tym roku nie mam serca do pisania podsumowania mijających 12 miesięcy, bo zdecydowanie dały mi one popalić. Ale zawsze dobrze mi to robiło, więc spróbuję.

Był to kolejny rok problemów zdrowotnych w rodzinie, w dodatku w nasileniu. Poza tym piętrzyły się rozmaite komplikacje samochodowe; przygody ze stawonogami (owadami i pajęczakami) zarówno sympatyczne, jak i zdecydowanie niesympatyczne i uciążliwe (część związana z początkiem tego zdania) oraz innego rodzaju okoliczności, które mnie nieustannie trenowały w wychodzeniu ze strefy komfortu. Obecnie marzy mi się, by trochę w tej strefie pobyć.

Dzięki dość upierdliwym działaniom udało mi się sfinalizować ciągnąca się od lat kwestię związaną z pewną pomyłką sądową, co uważam to za duży sukces.

Jeśli dodamy do tego obowiązki związane z moją półetatową pracą, stanie się jasne, że na działalność artystyczną zbyt wiele czasu nie zostało. Co nieco jednak udało się zrobić. Zanim jednak przejdę do tego "co nieco", chcę napisać o ważnym i zdecydowanie sympatycznym wydarzeniu, jakim był ślub syna (był to chyba najfajniejszy ślub na jakim byłam) i podziękować za wsparcie moim bliskim. 

A teraz obiecane co nieco. 

 


Zakończyłam prace nad książką "Świnie, krowy, kury..., czyli zwierzęta, których nie znamy" pisaną w ramach stypendium przyznanego przez Zarząd Funduszu Popierania Twórczości Stowarzyszenia Autorów ZAiKS.

Napisałam na zamówienie audiobooki do książki obrazkowej (więcej na ten temat, kiedy się ukażą).

Napisałam sporo wierszy. Na razie czekają, aż się nimi zajmę.  

zdjęcie z wystawy "Parząc na jedną rzecz", fot. Mariusz Maj

Zrealizowałam wystawę „Patrząc na jedna rzecz”, bardzo ważną dla mnie i będącą swego rodzaju pomostem pomiędzy przeszłością i przyszłością.

Tu znajdziecie linki: 

- tekst odautorski 

- fotorelacja z wystawy

- fotorelacja z wernisażu

 

Ukazała się nowa wersja pierwszej opublikowanej przeze mnie książki dla dzieci i to dwadzieścia lat po tym, jak ukazała się po raz pierwszy. 

Z tej okazji miało się odbyć kolejne wydarzenie łączące przeszłość z przyszłością, swego rodzaju jubileusz (choć nie przepadam za tym słowem). Jednak wspomniane na początku tego wpisu kłopoty sprawiły, że podjęłam decyzje o rezygnacji z świętowania, by nie zamieniło się ono w kolejną, trudną do ogarnięcia rzecz do zrobienia. 

 Ucieszyła mnie wiadomość o pracy magisterskiej na temat moich książek dla dzieci obronionej w 2024 roku.

Przygotowałam dwa kolejne ogrodnicze podcasty, w ramach których rozmawiałam z Klarą Kopcińska o owadach i Wojciechem Misiorem o drzewach (to akurat w ramach mojej półetatowej pracy).

Na spotkania autorskie i aktywność medialną nie bardzo miałam czas i siły, ale i tu co nieco się wydarzyło: spotkanie autorskie wokół książki „Zwierzęta miast, czyli 22 portrety naszych nieudomowionych sąsiadów” w ramach projektu Literackie Ekoinspiracje 2024 i audycje o tej książce w Kluturotece w (Polskie Radio Dzieciom) i Jedynce Dzieciom.

No i faktycznie zrobiło mi się lepiej po napisaniu podsumowania. Może chodzi o to, że zamykając rzeczywistość w słowa, odczuwamy złudne wrażenie odzyskiwania nad nią kontroli? Jeśli tak, to zamierzam się tym złudnym wrażeniem choć przez chwilę pocieszyć.

niedziela, 3 listopada 2024

Spotkanie autorskie wokół książki „Zwierzęta miast , czyli 22 portrety naszych nieudomowionych sąsiadów” połączone z warsztatami plastycznymi

W ramach uzupełniania oferty spotkan autorskich i warsztatów związanych z moimi książkami zamieszczam propozycję dotyczącą "Zwierzat miast".

źródło: https://portal.bpursus.waw.pl

Na spotkanie składają się :

1) rozmowy o zwierzętach spotykanych w mieście (uwzględniające osobiste doświadczenia i opowieści uczestników), w tym roli tych zwierząt w miejskich ekosystemach oraz sposobach na międzygatunkowe bezkolizyjne współistnienie;

2) zagadki związane ze zwierzętami opisanymi w książce np.
- Które zwierzęta traktują bloki jak skały?
- Które ptaki potrafią spać podczas latania?
- Co to jest miejska wyspa ciepła? 

- Które zwierzęta jedząc, sprawiają, że jest więcej jedzenia? 

- Dlaczego w mieście robi się piękniej, gdy rosną w nim pokrzywy?

Pytania mają nie tyle sprawdzić wiedzę czytelników, co stanowić pretekst do rozmowy o ciekawych i ważnych sprawach.

3) Lektura związanych z zagadkami fragmentów książki.

4) Warsztat plastyczny, pod hasłem: Spróbuj narysować zwierzę, którego się boisz lub za którym nie przepadasz w taki sposób, żeby wyglądało na sympatyczne i potrzebne. Wielbiciele wszystkich zwierząt mogą narysować te ulubione.

5) Omówienie prac. Spotkanie można zrealizować również bez części warsztawowej.

Relacja ze spotkania w fili „Gołąbki” Biblioteki Publicznej w Dzielnicy Ursus w Warszawie do zobaczenia TUTAJ

Dla uczestników od około 10 roku życia.